Rozdział I
Postanowiłam wyjechać do Dortmundu dokończyć tam studia znaleźć pracę. Pod koniec sierpnia byłam już na miejscu na początku zaczęłam mieszkać w hotelu ale po pewnym czasie to się zmieniło...A było to tak....
Wchodząc na Stadion Singal Iduana Park szłam powoli, ponieważ w jednym z niemieckich brukowców przeczytałam że poszukują ratownika medycznego dla piłkarzy trochę sie bałam, ale postanowiłam że chociaż spróbuje. Zapukałam do drzwi i po chwili (po niemiecku) usłyszałam Proszę.
-Dzień dobry ja w sprawie ogłoszenia dotyczącego ratownika medycznego.
-Dzień dobry proszę usiąść przedstawić się i coś o sobie opowiedzieć.
-A więc tak nazywam się Agnieszka mam 20 lat pochodzę z polski jestem na 2 roku studiów ratownictwa medycznego. Mam pierwszy i drugi stopień ratownika medycznego i pracowałam w straży gdzie bardzo często jeździłam do wypadków i mam doświadczenie w ratowaniu życia ludzkiego.- Przestałam mówić i wzięłam głęboki oddech po czym trener odparł:
-Dobrze przyjmiemy panią na tydzień próbny zobaczymy jak sobie pani radzi a potem zobaczymy co dalej proszę jutro przyjść na trening na godzinę 10. Przedstawię pani piłkarzy a później oprowadzę panią po obiekcie Do Widzenia
-Dziękuje bardzo do widzenia- Wyszłam ucieszona z gabinetu trenera i czułam czyjeś spojrzenie na sobie odwróciłam się i w tej chwili zobaczyłam że patrzy się na mnie Marco Reus razem z Goetze. Po czym Marco powiedział do Mario cicho ale na tyle głośno że usłyszałam:
-Ty Mario...przeleciałbym ją a ty?- Mario nic nie odpowiedział a ja nie wytrzymałam i podeszłam do niego.
-Co ty sobie myślisz że co jesteś piłkarzem to możesz wszystko chyba w snach jeszcze raz tak powiesz o mnie a gwarantuje cie że wylądujesz w najbliższym szpitalu!
-Ta...ciekawe co mi zrobisz-zaśmiał sie szyderczo
-Uważaj gdzie kiedy i z kim chodzisz bo nie znasz dnia ani godziny jak cię ktoś sprzątnie- Powiedział to i odeszłam z jego twarzy zniknął ten uśmieszek i nic sie nie odezwał. Gdy szłam do wyjścia uderzyłam w kogoś była to Ania żona Roberta Lewandowskiego:
-Przepraszam bardzo ja nie chciałam- powiedziałam przez łzy
-Nic sie nie stało...a czemu płaczesz coś sie stało?
-Nie będę pani martwić moimi problemami.
-Po pierwsze nie jestem pani tylko Ania, a po drugie chodź tu jest taka mała kawiarnia to porozmawiamy.
-Ja jestem Agnieszka miło mi. Dobrze chodźmy do tej kawiarni.- Rozmawiałyśmy i rozmawiałyśmy opowiedziałam jej wszystko od początku do końca jak sie tu znalazłam.
-Marco to świnia patrzy tylko żeby zaliczyć jakąś laskę i tyle dobrze że sie mu nie dałaś.
-Wiesz my karatecy juz tak mamy- uśmiechnęłam się lekko
-No tak o właśnie idzie mój maż. Hej skarbie- pocałowali sie na powitanie
-Witaj kochanie, a kto to jest- Spytał patrząc i uśmiechając sie.
-To jest Agnieszka, wiesz jaki z Marco jest bydle myśli tylko o tym jak zaliczyć laskę, dobrze że Aga trenuje karate to sobie z nim poradziła.
-No tak po nim nie można spodziewać sie innego zachowania, chcę cie przeprosić za niego.
-Ale nie masz za co to idiota i zarozumiały piłkarzyk który myśli że może mieć każdą.
-Słuchaj sie Aga, ty mówiłaś że tobie potrzebny jest każdy grosz, a może byś zamieszkała u nas i wiesz sprzątałabyś, gotowała i w ogóle co ty na to?
-Sama nie wiem ...
-Ania ma racje potrzebujemy kogoś takiego, przydasz sie nam nie martw sie mało nie będę płacił.
-Ale to nie o to chodzi...po prostu nie wiem czy mogę.
-Oj Aga nie dramatyzuj teraz podjedziemy pod twój hotel wymeldujesz sie i weźmiesz swoje rzeczy a potem pojedziemy do nas i wszystko ustalimy- Więc jak powiedziała to i tak zrobiliśmy. Podjechaliśmy pod ich dom oprowadzili mnie po nim i pokazali mój pokój po czym ustaliliśmy co będę robić i ile będą za to płacić. Zmęczona dnie położyłam sie spać i od razu zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz