piątek, 25 października 2013

Rano wstałam jak nowo narodzona oczywiście pamiętałam wczorajszą rozmowę z Marco. No dobra dałam mu czas a jak on....nie , nie mogę tak myśleć. Zjadłam śniadanie i udałam się na trening. Tam w wyśmienitych humorach przywitali mnie chłopcy.
-Heja co tam?
-Dobrze a tam?
-No, dobrze a wy co tacy rozanieleni?
-Bo dziś po treningu idziemy na imprezę i tydzień wolnego w końcu!-Wydarł się Piszczu
-To świetnie macie, ja niestety po treningu od razu na uczelnie i od jutra przez tydzień też i to 12 godziny bo muszę zaległości odrobić.
-O widzę że ktoś tu ma pecha-Zaśmiał się Mario cwaniacko.
-Chcesz w ryyjjj....-wszyscy zaczęliśmy się śmiać i chłopaki poszli na trening a ja do gabinetu. Gdy w końcu przeleciał cały tydzień odetchnęłam z ulgą myślałam że nie wyrobie dzień w dzień po 12 godziny masakra. Nie widziałam się z  Marco a dziś po południu wyjeżdżamy na mecz.
*Godzina 15:Lotnisko*
-Cześć.
-Hej
-Nie wiedzieliśmy się cały tydzień.
-Tak wiem.
-Widzę że nie chcesz rozmawiać to nie.-już miałam iść ale złapał mnie za rękę.
-Czekaj...bo ja po prostu....to się strasznie dłuży te 2 miesiące to jest jak wieczność.
-Aha to już wiem w czym tkwi problem....-nie dał mi dokończyć.
-To nie tak jak myślisz bo ja i tak zrobię wszystko żeby cię zdobyć-I poszedł za chłopakami a mnie trochę zszokowały jego słowa no ale cóż. Po godzinie 19 byliśmy w Londynie jutro o 20 chłopaki mają mecz i to ważny a potem impreza ja nie idę muszę trochę się pouczyć nie mam innego wyjścia a na dodatek zdaje egzaminy z ratownictwa medycznego i muszę zdać za pierwszym razem.Rano chłopaki poszli na trening a ja na miasto kupiłam sobie:
Takie butki
   ORAZ TAKIE ..♥

I przez przypadek taką sukienkę:


Nie myślałam ze będę musiała iść na ta imprezę ale chłopaki wygrali nie miałam innego wyjścia. Gdy byłam gotowa zeszłam na dół gdzie byli już wszyscy zaczęłam gadać z Piszczemi i Błaszczykowskim, i zobaczyłam Go....
-Hej-przywitałam się.
-No hej, jak zawsze piękna- powiedział blondyn.
-Nie przesadzaj.
-Ale Aga Marco ma racje-wtrącił się jak zwykle nie zastąpiony Lewandowski.
-Już nie będę się upierać.
-Nie wierze to nie w twoim stylu.
-Weź przestań bo nie wytrzymam-zaczęłam się śmiać a oni ze mną.

*Oczami Marco*
Jaka ona piękna, nigdy bym nie pomyślał że aż tak mi na niej zależy. Zaczęliśmy pić z Lewym i to ostro...aż urwał mi się film. Na łóżku koło siebie zobaczyłem Lewuska co on tu robi?
-Ej co ty tu robisz?
-Co???
-No co ty robisz w moim łóżku?
-Stary dupę ci ratuje idioto
-Co ty mówisz?!
-Stary jak bym nie przyszedł w porę to byś z jakąś laska w łóżku wylądował
-O Boże....jak mogłem przecież w tedy...
-Tak straciłbyś ja na zawsze
-Dzięki jak ci się odwdzięczyć?
-To przy innej okazji-poszedłem do łazienki wziąć prysznic. Zacząłem myśleć racjonalnie Boże co by było jak by lewy w tedy nie przyszedł. To by było po wszystkim. Po 5 godzinach byliśmy na lotnisku i wracaliśmy do domu. Po wylądowaniu udałem się do domu i poszedłem spać. Rano obudziłem się i poszedłem na trening i tam....

niedziela, 13 października 2013

Pod koniec Marco zaczął mnie całować na początku się opierałam, ale później uległam.Przerwał to i poszedł do swojej sypialni. Trochę się zmieszałam i nie wnikałam o co mu chodzi po chwili usnęłam. Rano obudziło mnie strzelanie szafkami w kuchni założyłam sweter i poszłam sprawdzić kto tam urzęduje.
-Hej-powiedziałam do blondyna
-Cześć-odpowiedział oschle nie rozumiem o co mu chodzi.
-Marco, co jest?
-Nic
-Przecież widzę.
-Nie ważne nie chcę o tym gadać.
-Ok jak chcesz ja idę do domu a ty sobie radź sam- Wyszłam z jego domu i trzasnęłam drzwiami nie rozumiałam o co mu chodziło.

*Marco*

Mogłem jej powiedzieć było by prościej a tak, teraz siedzę sam bo Kuba zabrał już Oliwkę do domu. Zdzwonię do Lewego może on mi coś doradzi ale jak zwykle nie odbiera. Żadna nowość. Minęło już 2 tygodnie a ja jej nie widziałem bo wzięła urlop i pojechała do Polski do rodziny. Poszedłem na trening. I ja zobaczyłem, postanowiłem z nią porozmawiać:

*Na stadionie*


-Ej Aga zaczekaj, chce porozmawiać.
-O co się stało nie wierzę, gwiazda znowu ma humorek do rozmowy.
-Weź nie chcę mi się kłócić. Powiedz mi jedno czy ten pocałunek w tedy...czy to coś dla ciebie znaczyło?
-Szczerze to teraz już sama nie wiem. Byłam pewna że dla ciebie to coś znaczy ale widać było jak ci zależało skoro mnie unikasz.
-Bo ja się boje...
-Czego?
-...
-Marco czego?
-Bo ja ciebie kocham- zamarłam stałam jak wryta. I co ja mam mu powiedzieć przecież ja do niego nie pasuje on słynna gwiazda a ja co szara mysz.
-Tak myślałem....
-Ale Marco...-Pobiegł nawet nie pozwolił mi dokończyć. Na treningach mnie unika, już nie wiem co mam robić. OK postanowiłam pójdę do niego i mu to powiem. Wszystko mówiło mi a bym tam nie szła to lało to pies na mnie wyskoczył ale ja się uparłam. Drzwi były otwarte więc weszłam do środka to co zobaczyłam przerosło wszystko:
-Aga przepraszam to nie tak...- zaczął krzyczeć ale nie zatrzymałam się wbiegłam do domu i od razu do siebie do pokoju. Teraz już nic nie jest ważne. Rano zeszłam na śniadanie, a tam było on.
-Co on tu robi!
-Aga ja chcę ci to wytłumaczyć...
-Ale ja nie chce słuchać. Przyszłam wczoraj do ciebie bo chciałam ci powiedzieć że coś do ciebie czuje ale po tym co zobaczyłam to nie chcę cię znać.
-Aga co ja mam zrobić żebyś mi wybaczyła?
-Przestań się pieprzyć z innymi laskami. Masz 2 miesiące jeśli chociaż raz nie ważne czy będziesz trzeźwy czy pijany dowiem się albo zobaczę cię z inna jesteś dla mnie skończony.Jasne?
-Tak. Obiecuje.-Skończyliśmy rozmowę a ja poszłam do siebie. Puściłam muzykę na cały regulator żeby słyszał ze się na nim zawiodłam.
http://www.youtube.com/watch?v=ZDEd27dlYGc





środa, 9 października 2013

Za drzwiami stał Lewy:
-Stary bo mi drzwi rozwalisz-Wpadł tak że na prawdę wyglądało to tak jak by chciał je rozwalić
-Tak przepraszam jest u ciebie...
-Yyyy....-nie wiedziałam co powiedzieć
-No widzę ze się zadomowiłaś.-uśmiechnął się do mnie. Stałam tam przed nimi tylko w Marco koszulce.
-Weź...Marco mi pomógł i to bardzo.Poczekaj tu na mnie ja się przebiorę.Pojedziemy do domu i tam ci wszystko wytłumaczę.-Poszłam do sypialni w której spałam.W tym samym czasie w kuchni:
-Nie wiem stary, co się stało ale dzięki że jej nie zostawiłeś samej.
-Lewy jak bym mógł, przecież wiesz dlaczego tego nie zrobiłem.
-Tak wiem. I jeszcze raz wielkie dzięki.
-Nie ma sprawy-Weszłam do kuchni gdy chłopaki skończyli rozmawiać. Pożegnałam się z Marco i mu podziękowałam.Po 10 minutach byliśmy już w domu usiadłam na sofie, a Robert spojrzał na mnie pytająco:
-Wiem.Powiem ci wszystko- zaczęłam mówić.Mówiła,mówiłam,mówiłam aż w końcu skończyłam.
-Nie mogę w to uwierzyć.Dobrze że Marco był i że cie nie zostawił-po chwili dodał-a między wami to już wszystko dobrze?
-Tak porozmawialiśmy o tym i wyjaśniliśmy sobie wszystko.
-A czy ty...no wiesz...
-Wiem co chcesz powiedzieć nie nie przespałam się z nim owszem spaliśmy w jednym łóżku ale to tyle nic między nami nie zaszło.
-Mądra dziewczynka-pogłaskał mnie po głowie wzięłam telefon i poszłam wziąć prysznic i się przebrać. Zrobiłam obiad po czym szybko go skonsumowaliśmy.Wieczorem oglądaliśmy film po czym poszłam się położyć. Leżałam w łóżku i zastanawiałam się dlaczego Marco mi pomógł, może po prostu zrobiło mu się żal gdy na mnie patrzył. No nic nie ważne idę spać bo muszę się wyspać do pracy.Rano obudziłam się koło 9 wstałam wzięłam ciuchy z garderoby i poszłam do łazienki. Przemyłam twarz wodą po czym wytarłam ja w mięciutki bawełniany ręcznik. Rozczesałam włosy i spięłam w wysokiego koka, umyłam zęby i pomalowałam pomadką ochronną usta po czym wyszłam z domu. Na stadionie byłam po 10 jak zwykle przed piłkarzami. Szłam koło szatni i usłyszałam że ktoś strasznie klnie. Zaczęłam podsuchiwać, wiem nie ładnie tak usłyszałam jak Marco mówi do kogoś przez telefon:
-No...dobra...ok....ale stary jak ja jej to powiem....no ale....no dobra...ale będzie mi trudno ona może nieodwzajemnić moich uczuć-tyle zdążyłam usłyszeć bo ruszyłam w stronę gabinetu.Rozsiadłam się w fotelu i zaczęłam odpisywać na meile. Po chwili usłyszałam piłkarzy na boisku wyszłam a oczywiście nasi panowie musieli się wygłupiać. Marco zabrał Lewemu buta to zaczęli biegać po całym boisku, Sven i Mario zaczęli lać się wodą nie wiem skąd ja mieli ale mniejsza o to postanowiłam przywrócić ich do porządku.
-Ej chłopaki rozgrzewać się na początek 10 kółek.-Po skończonym treningu podbiegł do mnie Marco i zapytał:
-Hej masz może czas wieczorem?
-Tak mam a co?
-No bo jest taka sprawa...bo wiesz...
-Do rzeczy Marco
-Bo Kuba zostawi mi Oliwie na noc bo chce jakąś niespodziankę Agacie zrobić a ja za bardzo to nie umiem się zajmować dziećmi...-nie dokończył bo mu przerwałam
-Tak pomogę ci jeśli o to chodzi. To o której mam być?
-Tak koło 19 może być?
-Dobrze będę. to na razie.
-Paaa- wzięłam swoje rzeczy i poszłam do domu tam zjadłam obiad i poszłam wziąć kąpiel zajęło mi to trochę czasu po czym się przebrałam a po 15 minutach byłam u Marco. Przywitał mnie tym swoim białym uśmieszkiem pokazując swój śnieżno biały uśmiech odwzajemniłam go po czym weszłam do środka. Od razu podleciała do mnie mała Oliwcia.
-Hej słoneczko.
-Ceść ciocia
-Jesteś głodna?
-Nie bo wujek Malco zlobił mi jeść a teraz idziemy się myć
-Pomóż wam?
-Taaakkk-Wykrzyczała mała. Po długiej kąpieli poszliśmy do pokoju przygotowanego przez Marco i już miałam zacząć czytać,  gdy mała powiedziała:
-Ale mi czyta mamusia i tatuś
-Dobrze słoneczko już idę po wujka.
-Marco bo mała chcę żebyś ty też był przy czytaniu bo Kuba też tak robi.
-Już idę-Podniósł się z fotela i podążył za mną i siadł na fotelu pod oknem.
-Ale nie...bo mój tatuś leży koło mamusi.-Marco popatrzył się na mnie po czym położył się koło mnie.
-Nie nie tak...-Oliwka wzięłam jego rękę i położyła na moim udzie .Zdziwiliśmy się trochę z Marco ale co mogliśmy zrobić.
-O tak jest dobrze-Czułam jak Marco głaszcze mnie po udzie to było miłe uczucie. Po chwili  zaczęłam czytać zanim skończyłam bajkę ona już spała. Szturchnęłam lekko Marco w bok bo już zaczął zasypiać i zeszliśmy na dół. Położyłam się na sofie a obok mnie Marco:
-Pasuje ci takie- podsumował
-Wiem...ona jest taka słodka.
-Ty też...-popatrzyłam się na niego nic nie odpowiedziałam a w tej chwili on mnie przytulił i tak leżeliśmy przez cały film. Pod koniec Marco...


poniedziałek, 7 października 2013

Stał za nimi Bartek taki chłopak, przez którego straciłam pewność siebie jakieś 7 lat temu. Ja się w nim zakochałam a on się mną zabawił i zostawił to tak na marginesie:
-Co ty tutaj robisz!!!
-Przyjechałem skarbie. a czo się stało?-uśmiechnął się cwaniacko
-Co co ty do mnie gadasz nie masz prawa tu przychodzić i skąd masz mój adres!!!
-Oj no wiesz chodziło się czasem za tobą. Muszę przyznać że pięknie wyglądałaś na tym balu.
-Po pierwsze to nie był bal tylko bankiet oczywiście ty nie wiesz co to jest. a po drugie jeśli jeszcze raz będziesz mnie śledził to zgłoszę to na policje!!!
-Oj ale się boje-chwycił mnie za nadgarstki i zaczął pchać mnie do pokoju krzyczałam żeby mnie puścił ale on nie reagował. Wkurzyłam się i z całej siły sprzedałam mu prawego sierpowego odrzuciło go wywaliłam go za drzwi a tam dorwał go mój sąsiad nie czekając ani chwili dłużej zamknęłam dom na klucz i poleciała....No właśnie poleciałam  do Marco. Nie wiedziałam gdzie iść Kuby i Łukasza nie było a u Mari byłam tylko raz i to jechałam inną drogą. Dobiegłam do domu Marco i zadzwoniłam dzwonkiem cała w łzach.
-Matko Boska Aga co się stało?-spytał przerażony, a ja tylko się do niego wtuliłam i zaczęłam jeszcze głośniej płakać.
-Ej mała już dobrze, nie bój się już nikt cię nie skrzywdzi- po tych słowach trochę się uspokoiłam i postanowiłam mu wszystko opowiedzieć wszystko od samego początku. Marco nie mógł w to wszystko uwierzyć po czym odparł:
-Jak on miał czelność, w ogóle tu przyjechać.
-Widzisz jakoś mógł.Przepraszam
-Ale za co?
-No wiesz...za to że ci się zwalam na głowę
-Weź tak nie mów bardzo dobrze że przyszłaś, a nie zostałaś tam sama. Zostań na noc Lewy by mnie zabił jak by się dowiedział że cię zostawiłem z tym samą.
-Dziękuje...dobrze zostanę tylko nie mam w czym spać.
-Już ci coś dam, chodź weźmiesz kąpiel i się prześpisz jutro na pewno będzie lepiej.
-Dziękuje-uśmiechnęłam się lekko chociaż nie miałam na to ochoty.-Ty mi pomagasz a ja byłam dla ciebie taka okropna.
-A ja nie byłem lepszy oboje byliśmy tacy sami- Po tych słowach Marco mnie zostawił w przepięknym pokoju wzięłam kąpiel i poszłam spać:
"moja sypialnia"

*Marco*

Oglądałem film i nagle usłyszałem krzyk od razu poleciałem do jej pokoju siadłem koło niej i ją przytuliłem:
-To był tylko sen, już jest dobrze- płakał było mi jej szkoda. Popatrzyła na mnie tymi czekoladowymi oczkami,  ja już miałem wstać w tym momencie złapała mnie za rękę i powiedziała:
-Zostaniesz ze mną?
-Tak oczywiście-zasnęliśmy wtuleni w siebie.Czułem jej ciepło czułem to co od dawna chciałem czuć, czyli jej blisko. Po chwili już spaliśmy.Rano obudził mnie dzwonek do drzwi wstałem pomału żeby jej nie obudzić otworzyłem drzwi i zobaczyłem tam...

piątek, 4 października 2013

Tym który chwycił mnie za rękę był...Marco trochę mnie to zdziwiło:
-Marco... co się stało?
-Bo wiesz... my dalej się kłócimy i w ogóle ale chce ci powiedzieć....że...że dziś po prostu wyglądałaś cudownie.
-Marco, jesteś pijany idź już spać. Dobranoc
-Dobranoc.- Poszłam do swojego pokoju a on do gościnnego usiadłam na łóżku i zaczęłam się śmiać. Przypominając sobie jego słowa"Dziś wyglądałaś po prostu cudownie". Nie źle musiał być pijany chociaż prosto szedł ulicą. Myślałam tak jeszcze przez chwile i poszłam się wykapać i spać.

*W tym samym czasie Marco*
Boże jak on pięknie dziś wyglądała ta suknia ten uśmiech i te oczy. Nie żebym się zakochał czy coś...chociaż sam nie wiem muszę o tym z Lewym pogadać. Nie mogę przestać o niej myśleć....Kurwa Reus przestań ona nigdy nic do ciebie nie poczuje daj sobie spokój.Postanowiłem wziąć kąpiel i iść spać.


*koło godziny 12 na dole*
-Siema stary jak się spało?-Zapytał Lewy
-Dobrze a dziewczyny jeszcze śpią?
-Tak, a co?
-A tak pytam-odwróciłem wzrok nie potrzebnie.
-Ej Marco co jest...nie wykręcaj się przecież widzę.
-No bo wiesz...ona wczoraj...sam wiesz...
-Marco czy ty chcesz mi powiedzieć ze...- nie dokończył bo mu nie pozwoliłem
-Tak Lewy....zakochałem się w niej...
-Nie.
-Tak...wiem to głupie ale przez to jak się droczyliśmy i w ogóle to czuje że się zbliżyliśmy rozumiesz...
-Łoł to nie źle wiedzieliśmy z Anką że prędzej czy później jedno z was ulegnie urokowi drugiego ale nie sądziłem że ty pierwszy ulegniesz.
-Widzisz tak już jest...dobra koniec tematu bo dziewczyny idą.
-I jak się spało?
-Może być-odpowiedziała Ania
-A ty Aga
-No jakoś spałam.-Po tych słowach wróciła do siebie, a ja do siebie nie mogę przestać myśleć o nim ale zapewne jutro na treningu znowu będziemy się sprzeczać jak zwykle.

*Następnego dnia*
Obudziłam się tak koło 9 wstałam poszłam do garderoby i jak zwykle nie wiedziałam co na siebie ubrać postawiłam na:
Karmelowe ciepełko
Ponieważ było trochę chłodno a ja nie chciałam się przeziębić. Dotarłam na stadion po 10. Trening miał się zacząć o 11 więc miałam jeszcze trochę czasu więc udałam się do mojego gabinetu i postanowiłam przejrzeć Facebooka. Chwile mi to zajęło zobaczyłam że chłopaki wyszli już na murawę to i ja się tam udałam. Na miejscu byli już wszyscy prócz Marco. Boże czy może być chociaż jeden trening na który by się nie spóźni. Chyba nie.
-Marco znów się spóźniłeś-powiedział trener
-Tak wiem przepraszam
-20 dodatkowych kółek
-Co!?-prawie wykrzyknął
-Trenerze niech zrobi tylko 5 za kare resztę za jego spóźnienie biorę odpowiedzialność, bez żadnego ale...-powiedziałam z ostrością słów
-Dobrze...Marco 5 kółek.
-Dobrze trenerze.- po krótkiej rozgrzewce udałam się do gabinetu i przeglądałam papiery. Usłyszałam że trening się skończył, a w drzwiach zobaczyłam Marco.
-Coś się stało?
-Dlaczego to zrobiłaś?
-Ale co?
-Ty wiesz co.
-Oj no bo mi się ciebie żal zrobiło że na każdym treningu musisz tyle biegać za spóźnienia.
-Nie wierzę...ty masz SERCE
-Nie przeginaj
-No dobra, i...dziękuje- Powiedział to ostatnie słowo tak delikatnie że przeszły mnie dreszcze.
Tak mijał dzień za dnie i Lewy musiał wyjechać na zgrupowanie do polski. Oczywiście ja zostałam sama.Było coś koło 19 więc wzięłam książkę do ręki i zaczęłam czytać. Przerwał mi tę czynność dzwonek do drzwi. Gdy zobaczyłam kto za nimi stoi...zamarłam...........


czwartek, 3 października 2013

Gdy weszłam do gabinetu od razu przyszedł do mnie trener:
-Dzień dobry mam dla pani dwie wiadomości dobrą...i dobrą.
-A więc, słucham.
-To zaczniemy... tak przyjmuje panią jako ratownika to po pierwsze, po drugie za tydzień w sobotę odbędzie się bankiet na którym obecność obowiązkowa.
-Ale...
-Nie ma żadnego ale, więc proszę się przygotować i życzę miłej współpracy z naszymi piłkarzami.
-Dziękuje a dokładnie o której to będzie godzinie?
-O 20 się zaczyna oczywiście zapraszamy z osobą towarzyszącą- No i tu był już problem ale mu przecież nie powiem.
-Dobrze i dziękuje- uśmiechnął się i wyszedł siedziałam w biurze i zastanawiałam się czy iść czy nie a przede wszystkim w czym pójdę. Z moich rozmyśleń wyrwała mnie Ania która wpadła do pomieszczenia jak burza.
-Hej mała jak tam wybierasz się na bankiet?-Zapytała radosna
-Jeszcze nie wiem po pierwsze nikogo nie znam po drugie nie mam w czym iść a po trzecie z kim iść.
-Oj moja droga tym ostatnim się nie przejmuj nie ty jedna pójdziesz sama a co do poprzednich to się nie przejmuj ja ci pomogę.
-No dobrze to co ja za 2 godziny kończę idziemy na zakupy?
-Jasne- jak postanowiłyśmy to i tak zrobiłyśmy. Dni się dłużyły od tygodnia nie widziałam Marco jedynie na treningach ale to też rzadko. Wstałam koło 13 od dawna tak długo nie spałam stwierdziłam że muszę coś zjeść zanim się zabrałam do tego to mi trochę zeszło postanowiłam wziąć kąpiel i sie szykować. Z łazienki wyszłam koło 15:40 potem poszłam do garderoby zrobiłam sobie makijaż.Lekko pomalowałam usta, ja nigdy nie używam pudru bo mam za ładna cerę aby to psuć więc i tego wieczoru go na sobie nie miałam. W efekcie końcowym wyglądałam TAK:
...

Nie wiedziałam czy wyglądam dobrze bo Ania z Roberta już wyszli zamówiłam taksówkę. Po 15 minutach byłam na miejscu. Wysiadłam pod małym pałacykiem na przedmieściach i się zaczęło. Było tylko słychać: "KTO TO JEST" "JAKA ONA JEST PIĘKNA" "TO NASZA PANI DOKTOR W ŻYCIU BYM NIE POZNAŁ"I takie były ich reakcje. Gdy podeszłam do Ani i Lewego czekałam na reakcje Marco który stał jeszcze przez chwile odwrócony gdy się odwrócił wyglądał jak by zobaczył ducha.
-Marco coś ty taki przerażony?- zapytał zabawnie Lewy.
-Kto to jest?
-Nie poznajesz mnie
-No nie za bardzo.
-Oj ty pusty piłkarzyku.- wiedziałam że zaraz mnie pozna nie trzeba było długo czekać na jego reakcje.
-To ty...nie poznaje cie.
-Oj jaka szkoda...bo ja niestety cię poznaję.
-Weź Aga nie widzisz że do Marco jeszcze nic nie dociera bo jest zachwycony twoim wyglądem- Popatrzyłam na lewego jak bym chciała go zabić i uderzyłam go w brzuch lekko bo lekko ale uderzyłam.
-A to za co?
-Ty już dobrze wiesz za co- Poznałam kilku ważnych ludzi i zaczęliśmy tańczyć. Oczywiście musiałam z każdym tańczyć no...prawie każdym ja do Marco nie podejdę jak by chciał to by przyszedł i zaprosił do tańca nie to nie ja nie będę się na rzucać a po drugie nie cierpię go i mnie strasznie denerwuje nawet swoja obecnością. Koło 5 nad ranem wróciliśmy do domu ledwo bo ledwo ale wróciliśmy. Z pałacyku na nogach było jakieś 20 minut drogi ale nam to zajęło prawie 2 godziny. Myślałam ze nigdy nie dojdziemy już tak się śmialiśmy i wygłupiali ze masakra nawet ON z nami wracał w tedy o tym nie myślałam. Dotarliśmy...pomyślałam w domu. Miałam iść już na górę ale ktoś chwycił mnie za rękę...

środa, 2 października 2013

Następnego dnia obudziłam się koło 10. Za oknem świeciło słońce, ubrałam się w to:
 
Taką bluzkę:
 taka torebkę:  i buty:
Tak ubrana zeszłam na dół zjadłam śniadanie i pojechałam autobusem pod stadion. Trener zebrał wszystkich i zaczął przedstawiać wszystkich po chwili przedstawił mnie mina Marco bezcenna:
-To jest Agnieszka na razie będzie waszym ratownikiem medycznym
-Ona?!-Wykrzyczał Marco
-Tak a czemu jesteś taki zdziwiony?
-Bo panie trenerze, ona nie dała mu się przelecieć- wykrzyczał Mario myślałam że dam mu w twarz.
-Marco czy to prawda?!-Powiedział ostro trener.
-Ale trenerze to było na żarty-zaczął sie tłumaczyć
-Mnie to nie obchodzi dodatkowe 20 kółek biegasz i to bez gadania raz dwa.-Po treningu pan Jurgen Klopp oprowadził mnie po całym obiekcie pokazał gabinet i powiedział od której do której będę na stadionie. Gdy skończył mnie oprowadzać wsiadłam w autobus a po chwili byłam na miejscu i weszłam do środka. Gdy zobaczyłam kto w nim jest prócz Ani i Lewego myślałam że wybuchnę. Udałam sie do pokoju i przebrałam w dresy i zeszłam na dół do kuchni i się zaczęło:
-O proszę, proszę kto tu zszedł nowa księżniczka Borussi- uśmiechnął sie szyderczo
-Lepiej się zamknij albo z ciągnę ci ten uśmieszek z twarzy.
-Ach no tak ty przecież trenujesz karate, bym był zapomniał- znowu uśmiechnął sie szyderczo
-Oooo...bym zapomniała rozmawiam z durnym piłkarzyną który myśli że żadna mu sie nie oprze.
-Bo to prawda,  dziewczyny mnie uwielbiają- i sie rozmarzył. Ania z Lewym ino sie przyglądali.
-No tak bo przeciż ty jesteś: "pan co ja nie potrafie"
-Na mnie przynajmniej dziewczyny lecą, a nie to co na ciebie. Na ciebie nawet ani jeden chłopak nie spojrzy bo taka jesteś brzydka, nie dziwie sie że ten twój był cie zdradzał- nie wytrzymałam dałam mu w twarz a po moim policzku popłynęła łza:
-Nie musiałeś!!!- dodałam po chwili i uciekłam do siebie do pokoju.

*W tym samym czasie w kuchni*Ani, Robert, Marco:
-Przegiąłeś!- Powiedział wkurzony Lewy
-A weź przstań, popłacze, popłacze i przestanie.
-Boże Marco ale z ciebie idiota nie rozumiesz ze ją to zabolało?!-wydarła się Ania
-A myślisz że mnie nie zabolało jak wyzwała mnie durnym piłkarzyną.
-Ale Marco...to jest prawda i teraz to właśnie udowodniłeś.
-A mam to wszystko gdzieś- Walnął drzwiami i wyszedł.
-Myślisz że ona sie pozbiera?-Dodał po chwili Lewy
-Kochanie ja sie boje czy on sie pozbiera bo wiesz ona jest wojowniczka i mu nie odpuści tego bądź pewien więc bądź przygotowany.
-Pewnie masz racje.


Leżałam w pokoju i uświadomiłam sobie że tak łatwo mu nie odpuszczę będzie żałował że ze mną zadarł. Po chwili rozmyśleń usnęłam.

wtorek, 1 października 2013

Rozdział I

Postanowiłam wyjechać do Dortmundu dokończyć tam studia znaleźć pracę. Pod koniec sierpnia byłam już na miejscu na początku zaczęłam mieszkać w hotelu ale po pewnym czasie to się zmieniło...A było to tak....

Wchodząc na Stadion Singal Iduana Park szłam powoli, ponieważ w jednym z niemieckich brukowców przeczytałam że poszukują ratownika medycznego dla piłkarzy trochę sie bałam, ale postanowiłam że chociaż spróbuje. Zapukałam do drzwi i po chwili (po niemiecku) usłyszałam Proszę.
-Dzień dobry ja w sprawie ogłoszenia dotyczącego ratownika medycznego.
-Dzień dobry proszę usiąść przedstawić się i coś o sobie opowiedzieć.
-A więc tak nazywam się Agnieszka mam 20 lat pochodzę z polski jestem na 2 roku studiów ratownictwa medycznego. Mam pierwszy i drugi stopień ratownika medycznego i pracowałam w straży gdzie bardzo często jeździłam do wypadków i mam doświadczenie w ratowaniu życia ludzkiego.- Przestałam mówić i wzięłam głęboki oddech po czym trener odparł:
-Dobrze przyjmiemy panią na tydzień próbny zobaczymy jak sobie pani radzi a potem zobaczymy co dalej proszę jutro przyjść na trening na godzinę 10. Przedstawię pani piłkarzy a później oprowadzę panią po obiekcie Do Widzenia
-Dziękuje bardzo do widzenia- Wyszłam ucieszona z gabinetu trenera i czułam czyjeś spojrzenie na sobie odwróciłam się i w tej chwili zobaczyłam że patrzy się na mnie Marco Reus razem z Goetze. Po czym Marco powiedział do Mario cicho ale na tyle głośno że usłyszałam:
-Ty Mario...przeleciałbym ją a ty?- Mario nic nie odpowiedział a ja nie wytrzymałam i podeszłam do niego.
-Co ty sobie myślisz że co jesteś piłkarzem to możesz wszystko chyba w snach jeszcze raz tak powiesz o mnie a gwarantuje cie że wylądujesz w najbliższym szpitalu!
-Ta...ciekawe co mi zrobisz-zaśmiał sie szyderczo
-Uważaj gdzie kiedy i z kim chodzisz bo nie znasz dnia ani godziny jak cię ktoś sprzątnie- Powiedział to i odeszłam z jego twarzy zniknął ten uśmieszek i nic sie nie odezwał. Gdy szłam do wyjścia uderzyłam w kogoś była to Ania żona Roberta Lewandowskiego:
-Przepraszam bardzo ja nie chciałam- powiedziałam przez łzy
-Nic sie nie stało...a czemu płaczesz coś sie stało?
-Nie będę pani martwić moimi problemami.
-Po pierwsze nie jestem pani tylko Ania, a po drugie chodź tu jest taka mała kawiarnia to porozmawiamy.
-Ja jestem Agnieszka miło mi. Dobrze chodźmy do tej kawiarni.- Rozmawiałyśmy i rozmawiałyśmy opowiedziałam jej wszystko od początku do końca jak sie tu znalazłam.
-Marco to świnia patrzy tylko żeby zaliczyć jakąś laskę i tyle dobrze że sie mu nie dałaś.
-Wiesz my karatecy juz tak mamy- uśmiechnęłam się lekko
-No tak o właśnie idzie mój maż. Hej skarbie- pocałowali sie na powitanie
-Witaj kochanie, a kto to jest- Spytał patrząc i uśmiechając sie.
-To jest Agnieszka, wiesz jaki z Marco jest bydle myśli tylko o tym jak zaliczyć laskę, dobrze że Aga trenuje karate to sobie z nim poradziła.
-No tak po nim nie można spodziewać sie innego zachowania, chcę cie przeprosić za niego.
-Ale nie masz za co to idiota i zarozumiały piłkarzyk który myśli że może mieć każdą.
-Słuchaj sie Aga, ty mówiłaś że tobie potrzebny jest każdy grosz, a może byś zamieszkała u nas i wiesz sprzątałabyś, gotowała i w ogóle co ty na to?
-Sama nie wiem ...
-Ania ma racje potrzebujemy kogoś takiego, przydasz sie nam nie martw sie mało nie będę płacił.
-Ale to nie o to chodzi...po prostu nie wiem czy mogę.
-Oj Aga nie dramatyzuj teraz podjedziemy pod twój hotel wymeldujesz sie i weźmiesz swoje rzeczy a potem pojedziemy do nas i wszystko ustalimy- Więc jak powiedziała to i tak zrobiliśmy. Podjechaliśmy pod ich dom oprowadzili mnie po nim i pokazali mój pokój po czym ustaliliśmy co będę robić i ile będą za to płacić. Zmęczona dnie położyłam sie spać i od razu zasnęłam.




          Bohaterowie:
   



Marco Reus-piłkarz Borussi Dortmund grający na pozycji napastnika lub pomocnika mający 24 lata. Mieszkający od zawsze w Dortmundzie. Jego najlepszy przyjaciel to Mario Goetze. Na początku gdy poznaje  Agnieszkę wręcz jej nienawidzi ale później...

Agnieszka- Polka której zawaliło się życie, wyjeżdża do Dortmundu aby zacząć nowe lepsze życie, ma 20 lat i postanawia poszukać pracy jako ratownik medyczny lub fotograf. Na początku nienawidzi Marco Reusa lecz po jakimś czasie...

Robert Lewandowski- Polski piłkarz grający obecnie w Borussi Dortmund jego najlepszym kumplem w tamtejszej drużynie jest Marco Reus. Ma 25 lat jego żoną jest Anna Lewandowska(Stachurska). 

Anna Lewandowska(Stachurska)-żona Roberta Lewandowskiego trenująca karate, która razem z Robertem pomagają trochę zagubionej Agnieszce.

Oraz inni którzy wystąpią między innymi:
Mario Goetze 
Kuba Błaszczykowski oraz cała drużyna BVB.


o